Szaradajka


Kiedy ściszam głos, oboje wiemy, że się skrada.
Rozciera nadgarstki, pęcznieje jak balon,
ale nie pęka. Jest stanowczo za wczesny. Wzbiera.
Przypływy niosą ławice szmerów, niedomówień,
klonują domysły.

Taki szept, szaradajny, pojawia się zawsze, gdy nadchodzi.
Na skinienie dłoni, chociaż nikt nie liczy,
nie zabarwia tęczówek złotymi plastrami miodu.
Zatruwa to, co żywe. W nas pierwsze i ostatnie.
  • Autor notki: Ewa Włodarska
  • 18 września 2012, 23:38:37
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się